Polakowi grozi deportacja z UK po tym, jak zgłosił przestępstwo na policję

0
14849

Polak został osadzony na dwa miesiące w ośrodku deportacyjnym koło Heathrow po tym, jak wraz z żoną zgłosił na policji atak ze strony swojego landlorda.

Jak donosi The Guardian, 48-letni Mirosław Z., oraz jego 37-letnia żona Mariola Z. zgłosili się na policję po ataku ze strony landlorda.

Według ich zeznań landlord, wraz z dwoma mężczyznami wszedł do mieszkania, które wynajmowało małżeństwo i zmusił ich do opuszczenia lokalu. Wszyscy mężczyźni nosili kominiarki i grozili Polakom nożem i kijem bejsbolowym.

Pani Mariola miała ucierpieć w wyniku napaści i wymagała hospitalizacji.

Jednak gdy para zgłosiła się na policję funkcjonariusze zaczęli wypytywać ich o status imigracyjny, po czym oddali Polaka w ręce Urzędu Imigracyjnego, który następnie przewiózł go do ośrodka deportacyjnego Colnbrook Immigration Removal Centre niedaleko Heathrow.

Polak, który legalnie pracował w UK do czasu zatrzymania miał wcześniej problemy z prawem w Polsce, gdzie odbył nawet karę więzienia. Było to jednak w latach 90-tych a zasady brytyjskiego Home Office wyraźnie mówią, że nie można kogoś deportować za przestępstwa, za które odbył już karę.

W oficjalnym oświadczeniu Home Office ustami swojego rzecznika poinformował, że Polak stał się ich obiektem zainteresowania po tym jak został pouczony przez policję w czerwcu 2016 roku, za posiadanie ostrego przedmiotu w miejscu publicznym. Sprawdzono wówczas także jego historię i przewinienia w Polsce, w tym pobyt w więzieniu.

 

Adwokat mężczyzny w rozmowie z Guardianem powiedział, że Home Office musi udowodnić, że Polak stanowi zagrożenie dla społeczeństwa. Przestępstwa popełnione w przeszłości nie usprawiedliwiają decyzji o deportacji.

Śmierć Polaka w ośrodku deportacyjnym Harmondsworth koło Londynu

Żona zatrzymanego powiedziała, że nie może uwierzyć w to co się stało i jest całkowicie zawiedziona reakcją służb:

“Mój mąż i ja byliśmy ofiarami przerażającego ataku. Byliśmy zastraszani i terroryzowani. Zostałam fizycznie napadnięta, a moje ciało i twarz były całe w siniakach. Jeśli nie możemy wezwać policji, żeby nas chroniła, to kto to zrobi?” – powiedziała w rozmowie z gazetą.

O sprawie została także poinformowana ambasada Polski w Londynie, która jest zaniepokojona tym jak został potraktowany Polak i jest w stałym kontakcie ze stroną brytyjską.

Adwokat Polaka złożył już apelację od decyzji, która ma zostać rozpatrzona 2 stycznia 2018 roku.