Szkocki parlament odrzucił projekt ustawy dotyczącej wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, stawiając Wielką Brytanię na krawędzi sporu konstytucyjnego.

Holyrood (szkocki parlament) odrzucił we wtorek projekt ustawy autorstwa brytyjskiego rządu w stosunku głosów 93 do 30.

Partia Pracy, Liberalni Demokraci i Szkociści Zieloni poparli decyzję Nicoli Sturgeon, by sprzeciwić się propozycjom dotyczącym podziału władzy po Brexicie, o którym mowa w klauzuli nr. 11 ustawy.

Głosowanie nie jest prawnie wiążące, ale zmusza premier May do podjęcia ryzykownej decyzji o narzuceniu Szkocji planów podziału władzy lub dalszych ustępstw wobec szkockiego rządu w celu uniknięcia kryzysu.

Narzucenie Szkocji zawartych w ustawie postanowień byłoby bezprecedensowe i wywołałoby spór konstytucyjny. Byłoby także paliwem dla Nicoli Sturgeon w kwestii rozpisania drugiego referendum w sprawie niepodległości Szkocji.

Kością niezgody jest przejęcie od UE po Brexicie prawodawstwa w wielu ważnych kwestiach, jak m.in. pomoc państwa dla przemysłu, zasady upraw genetycznie zmodyfikowanej żywności, kwoty połowowe i dotacje dla rolników.

Oba rządy zgadzają się, że zasady powinny obowiązywać jednolicie w całej Wielkiej Brytanii, wspólnie pomiędzy rządami w Londynie, Edynburgu, Cardiff i Belfaście.

Rząd brytyjski twierdzi, że skonsultuje się ze szkockim rządem w sprawie wszelkich zmian w tych kwestiach i spróbuje osiągnąć porozumienie.

Nicola Sturgeon uważa jednak, że ​​konsultacje to za mało i nalega, aby jej rząd otrzymał prawo do zablokowania wszelkich zmian, z którymi się nie zgadza. Ministrowie brytyjscy odrzucają taką możliwość.

Theresie May powoli kończy się czas. Musi rozwiązać sporne kwestie przed ostatecznym głosowaniem nad ustawą dotyczącą wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, które ma się odbyć w brytyjskim Parlamencie za kilka tygodni.